Wspomnienie lata – Abarth 124 Spider

Zimna, mokra i przerażająca aura za oknem spowodowała, że wzięło mnie na wspomnienia. Konkretnie magicznych, gorących, letnich wieczorów. Kilka chwil za kierownicą wspaniałego i cudownego samochodu jakim jest Abarth 124 Spider skłoniło mnie do zadania sobie pytanie po co właściwie jeździmy? Bardziej konkretnie – w jakim celu ja potrzebuję samochodu?

Gdyby chodziło tylko i wyłącznie o środek transportu, to niestety muszę przyznać, że samochód jest na dość dalekim miejscu, wyprzedzony praktycznie przez wszystko. W kwestii zwyczajnego przemieszczenia się z punktu A do B w mieście wolę autobus/tramwaj/metro/kolejkę. Samochód jest dla mnie często pretekstem do zrobienia czegoś innego, ale przede wszystkim oczekuję od niego, że spowoduje ogromny uśmiech na mojej twarzy za każdym razem gdy będę nim jechał, czy nawet stał w korku.

Tu idealnie pasuje Abarth 124 Spider. Poza kozackim wyglądem mamy charakter roadstera. Kto nie lubi samochodów bez dachu? Wszyscy je lubią. Nawet w tak nudnym, białym kolorze jak egzemplarz, z którym mieliśmy do czynienia, 124 wygląda wyśmienicie. Materiały wewnątrz są dobrej jakości, miłe w dotyku i nie sprawiają wrażenia, jakby miały odpaść. To duży plus. Do tego świetnie realizuje dość prosty i skuteczny przepis na udany samochód: mały, lekki, z napędem na tył i skoncentrowany na kierowcy.

W tym momencie możecie pomyśleć: hej, dopiero co pisałeś o innym samochodzie, Toyota GT86, dokładnie to samo, przecież to jakiś wyświechtanych slogan. Nie do końca, pozwólcie, że wytłumaczę. Abarth 124 Spider jest dokładną odwrotnością Toyoty.

GT86 na codzień jest zwyczajna, i do tego słaba. Dopóki nie jedziecie na 80-90% jej możliwości nie jesteście w stanie czerpać w pełni z jej potencjału. Z Abarthem 124 Spider jest zupełnie na odwrót! Do póki nie jedziecie na 90-100% jest cudowny, wyśmienity, wspaniały, angażujący, wymagający, pełen charakteru i dający masę satysfakcji. Sprawia, że czujecie się królami życia. Jest spełnieniem motoryzacyjnych marzeń.

Przede wszystkim Abarth to roadster, a to oznacza, że daje masę satysfakcji nawet jak nim nie jedziecie. Czujecie wiatr, zapachy, promienie słońca i pełną radość życia! Jeśli nie jeździcie na codzień samochodem bez dachu, to będą to dla Was wspaniałe i całkowicie nowe odczucia.

Swój ogromny wkład w charakter Abartha ma wydech Record Monza. Jak to brzmi! Rasowo, nisko, basowo – cudownie! Przy otwartym dachu dźwięk jest jeszcze bliżej. Najlepsze jest to, że nie trzeba kręcić silnika i non-stop być na czerwonym polu, żeby doświadczać tego dźwięku. Każde bardziej agresywne dodanie gazu – start spod świateł czy podjechanie w korku – to symfonia. Jak dobrze wyczujecie zmianę biegu to usłyszycie strzał!

Wróćmy jednak do tematu, dlaczego Abarth 124 Spider jest odwrotnością GT86. Odpowiedź jest prosta – turbodoładowany silnik. Pod prawą stopą mamy dostępne 145 koni mechanicznych i małe wiaderko momentu obrotowego, dostępne praktycznie w każdym zakresie obrotów. Ten samochód wręcz chce jechać. Co więcej ta lekkość sprawia wrażenie, że nie wykorzystujecie wszystkich jego możliwości. Niestety to oszustwo.

Jak tylko dociśniemy Abartha na 100% oczekując od niego pełnego oddania, sprawy nie będą tak piękne. Pod sam koniec skali obrotomierza silnik niejako umiera. Nagle ta ochota do kręcenia się wyżej i wyżej po prostu znika. To cena tego, żeby mieć więcej radości i dostępności mocy przy niższych obrotach. Umówmy się, nie każdy z nas na co dzień lata tylko i wyłącznie po krętych, górskich drogach.

Niezależnie od warunków, zespół napędowy działa bez zarzutu. Tylna oś daje pełną kontrolę i absolutną pewność. Możecie z łatwością prowadzić go gazem po zakręcie nie narażając życia. To wspaniałe uczucie, które ciężko osiągnąć w innych autach.

Zachód słońca, ciepły wieczór, otwarty dach i Abarth 124 Spider. To przepiękny scenariusz. Jeśli będziecie mieli kiedyś możliwość zagrania w takim filmie to z czystym sumieniem polecam. Abarth 124 Spider sprawił, że czerpałem autentyczną radość z jazdy nie tylko na krętych, pustych drogach ale nawet jadąc spokojnie przez centrum Warszawy.

To jeden z tych niewielu samochodów, o których ciężko mi zapomnieć po przejażdżce i co rusz wracam pamięcią do tych kilku chwil, które mogłem razem z nim spędzić. Niestety, musi być jakiś problem. W tym wypadku jest nim cena. Mały Abarth jest horrendalnie i irracjonalnie drogi.

Antoni Niemczynowicz

Antoni Niemczynowicz

Fotografuję, jeżdżę i cieszę się każdą chwilą za kierownicą

Może Ci się również spodoba