Mercedes-AMG GT S – baby supercar

Jak można opisać supersamochód? Gdzie przebiega granica między autem sportowym, a supercarem? Powiedzmy, że powinno być obrzydliwie drogie, mieć centralnie umieszczony silnik i najlepiej, żeby było włoskie. Mercedes-AMG GT S nie spełnia żadnej z tych cech, a jednak śmiało może grać w tej wyższej lidze. Czemu tak uważam?

#NECKBREAKER

Wygląd to rzecz gustu, a nie chłodnej oceny, ale pozwólcie, że na chwilę zatrzymamy się przy wrażeniu, jakie GT S wywiera na obserwatorach. Patrząc na niego z boku, z tyłu, czy nawet z 3/4, sprawia wrażenie auta zwartego, kompaktowego czy wręcz małego. Doskonale widać, że nie jest to następca legendarnego SLSa. Jest mniejszy, choć robi co może, by dumnie stać obok starszego brata.

Sytuacja diametralnie się zmienia, kiedy spojrzymy na niego z przodu. Ogromny, szeroki i nieprawdopodobnie niski przód robi wrażenie ultradługiego! Tym większe, że większość supercarów, które przychodzą Wam do głowy nie ma tak kosmicznie długiej i płaskiej maski. Pod tym kawałkiem aluminium wielkości stołu do snookera pracuje dzieło inżynierów AMG. Formalnie Mercedes-AMG GT to samochód z silnikiem umieszczonym centralnie z przodu. Sama jednostka V8 upchana jest bardzo blisko środka i sięga ledwo do połowy maski.

Wracając do wyglądu. Nawet podczas krótkiej przejażdżki zobaczycie uśmiechnięte miny mijanych ludzi, czasem podniesione kciuki kierowców w samochodach obok. Widzieliście, żeby ktokolwiek reagował w taki sposób na Porsche? No właśnie.

Jedyny element, co do które nie potrafię powiedzieć czy mi się podoba czy nie to akcesoryjny tylny spojler. Z jednej strony, wygląda super (szczególnie, że nie jest popularny wśród GT). Z drugiej strony czysta i smukła lina tyłu AMG GT sama w sobie wygląda super i jest jednym z elementów charakterystycznych dla tego auta więc po co ją psuć lotką?

JAK CIĘ SŁYSZĄ TAK CIĘ PISZĄ

Brzmienie silników AMG jest jedyne w swoim rodzaju. Nawet pomimo turbodoładowania możemy usłyszeć głęboki, basowy dźwięk. To cecha, która pozwala temu autu rozpychać się pośród droższych i szybszych rywali.

Jeśli chodzi o aspekty zewnętrzne, zarówno wizualne jak i akustyczne, możemy uznać, że Mercedes-AMG GT S łapie się do klasy supercarów. A co z nami, kierowcami?

Zajęcie miejsca w środku wymaga pewnych umiejętności ruchowych. W sportowe, kubełkowe fotele wpada się niezwykle nisko. Kabina jest przytulna i momentami ciasnawa. Możecie poczuć się otuleni przez fotele, drzwi i masywny tunel środkowy zupełnie jak kierowca wyścigowy w kabinie swojego bolidu. Czyli tak jak w supercarze być powinno. Domknięcie drzwi wymaga wprawy. Zwyczajnie trzeba nimi trzasnąć. Ostro i bez miękkiej gry. Taka cecha.

Stopa na hamulec, prawy palec na guzik „Star/Stop Engine” – dość krótka procedura budzi do życia czterolitrowy motor, co możemy usłyszeć po głębokim chrząknięciu z wydechu. Tak zaczyna się spektakl. Nie ma znaczenia, czy wsiedliście do auta z zamiarem przejażdżki po najwspanialszych krętych drogach, jakie tylko jesteście w stanie sobie wyobrazić czy też potrzebujecie dojechać do biura na spotkanie. Od chwili uruchomienia silnika, czas spędzony za kierownicą AMG GT S będzie czymś niesamowitym.

Rząd przycisków na konsoli środkowej to Wasze centrum dowodzenia. Tryb jazdy, sztywność zawieszenia, tryb skrzyni biegów, aktywny układ wydechowy czy głośność radia. Wszystkie te opcje rozpisane czytelnie i wygodnie. Zwróćcie uwagę na to, że po każdej stronie mamy po cztery guziki, które układają się w V8. Taki mały smaczek.

Pośrodku, delikatnie z tyłu, znajdziecie małą dźwignię do zmiany biegów. Wrzucenie D wymaga dziwnego wygięcia ręki trochę do góry, trochę do tyłu. Ale to detal, mało ważny. Chyba, że musicie zawrócić na trzy – wtedy macie dość jazdy już po drugiej próbie wrzucenia wstecznego.

Lusterka – ich design jest wprost przepiękny. Mają w sobie artyzm, dynamikę, lekkość i piękno. Do tego zapewniają całkiem niezłą widoczność do tyłu. To wszystko okupione jest jedną, małą wadą. Jakakolwiek widoczność na boki nie istnieje – jedyne co widzicie to te przepiękne lusterka.

Wszystkie modele z rodziny AMG GT, jako jedyne w gamie Mercedesa, korzystają z hydraulicznego wspomagania układu kierowniczego. W związku z tym nie możemy liczyć na asystenta kierowania znanego z innych modeli. To, co dostajemy w zamian to pełna kontrola i poczucie tego co dzieje się z samochodem.

Na koniec dnia to też Mercedes. Możecie ustawić tryb jazdy w Comfort i cieszyć się spokojną jazdą, podczas której nie połamiecie sobie pleców, a wydech będzie mruczał na tyle spokojnie, że nie będziecie mieli bólu głowy.

Mercedes-AMG GT S ma w sobie niesamowicie dużo magii. Z jednej strony wkurza drobnymi pierdołami, które utrudniają codzienną jazdę, zupełnie jak supercary, z drugiej, każda chwila za kierownicą to przeżycie. Dźwięk, emocje, radość – wszystko to powoduje, że chcecie więcej i więcej. Do tego reakcje ludzi. Fakt, że nie jest najpopularniejszym samochodem na ulicy, jeszcze mocniej podnosi jego prestiż. Mimo, że AMG GT jest pozycjonowany niżej, to swoim zadziornym charakterem próbuje wbić się do klasy supercarów. Muszę przyznać, że wychodzi mu to całkiem nieźle.

Antoni Niemczynowicz

Antoni Niemczynowicz

Fotografuję, jeżdżę i cieszę się każdą chwilą za kierownicą

Może Ci się również spodoba