#spotted: Lancia Delta HF Integrale Giallo Ginestra

Są takie samochody, o których marzymy od dziecka. Takie, których nawet nigdy nie spotkaliśmy na żywo, ale zakochaliśmy się w plakacie, na którym nasza miłość leci bokiem w kultowym, rajdowym malowaniu Repsol. Jedną z nich była (i w sumie dalej jest) Lancia Delta HF Integrale.

Zdarzało mi się widzieć kilka egzemplarzy na żywo, ale nigdy nie miałem okazji jej poprowadzić. Niektórzy twierdzą, że to nawet lepiej – to jak ze spotykaniem swoich idoli. Uważamy ich za wspaniałych, uśmiechniętych ludzi pełnych pozytywnej energii a w momencie spotkania okazują się zwykłymi bucami.

Spotkana przypadkowo na ulicy na pewno nie okaże się bucem. Jest wspaniała. Tylny spojler, który w większości hatchbacków jest delikatnym dodatkiem, tu stoi dumnie na sztorc.

Trochę kanciasta ale jednak bardzo sportowa za sprawą masywnych, szerokich nadkoli. Wygląda trochę jak jeden z tych młodziutkich adeptów pałacu Shaolin. Wyćwiczone i precyzyjnie wyrzeźbione mięśnie wręcz nie pasują do tego malutkiego ciałka. Spójrzcie na tylne nadkole – tak napompowane, że wręcz rozsadza całe tylne drzwi. Coś pięknego!

Jeśli kiedykolwiek mieliście Fiata 126p, to bez problemu rozpoznacie ten kształt.

Czy znacie jakąkolwiek inną markę z podobnym polotem co Lancia? Ile fantazji trzeba mieć, żeby swoje najmocniejsze auta oznaczać logo z wizerunkiem małego słonika?

Lancia Delta zbudowała swoją legendę głównie poprzez rajdy. Końcówka lat 80′ i początek 90′ to okres dominacji Lancii w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Świata. Włoski zespół wywalczył tytuły mistrzowskie sześć lat z rzędu! Do dziś Delata pozostaje najbardziej utytułowanym samochodem rajdowym.

Lancia Delta HF występowała też w kilkunastu edycjach specjalnych. Nie dwóch, czy trzech, ale aż dwunastu! Do tego można jeszcze doliczyć jeden egzemplarz HF Integrale cabrio, zbudowanej specjalnie dla ówczesnego prezesa Fiata, pana Gianni Agnelli. Niektóre edycje dostępne były tylko na wybranych rynkach (jak np. Finale Edition dla Japonii) czy nawet tylko dla członków określonych klubów (jak np. Club Italia, Club Hi-Fi czy Club Lancia).

Ten konkretny egzemplarz to również edycja specjalna. Jedna z 220 wyprodukowanych sztuk Giallo Ginestra. Poznamy ją głównie po żółtym lakierze (a jakże!), czarnym wnętrzu oraz fotelach Recaro obszytych czarną alcantarą (zwykła HF miała beż). Efektu we wnętrzu dopełniały przeszycia żółtą nicią.

Giallo Ginestra powstała na bazie Integrale Evo II (1993-1994). Pod maską pracuje rzędowa czwórka 2.0l Turbo. 215 KM i 314 Nm. 0-100 km/h w czasie 5,7 sekundy. Przypomnę, że mówimy o roku 1993! Dziś te wartości robią wciąż niesamowite wrażenie. Pomyślcie tylko jaką rakietą była HF Integrale w swoich czasach. Cała ta moc trafiała na wszystkie koła w rozdziale 56/44 poprzez skomplikowany napęd, składający się z trzech dyferencjałów. Centralny i przedni otwarty, a na tylnej osi Torsen.

Co ciekawe, na bazie Evo II nigdy nie powstało fabryczne auto rajdowe Lancii. Przygoda z rajdami skończyła się po sezonie 1993.

Z punktu widzenia obsługi technicznej to tragiczny samochód pod każdym względem. Kompaktowa konstrukcja sprawia, że komora silnika wypchana jest do granic możliwości i nawet małe czynności obsługowe wymagają niekiedy wymontowania całej jednostki.

Deltę, jak każde włoskie auto, trzeba kochać. Miłość potrafi wiele wybaczyć i jednocześnie daje dużo w zamian. Krótkie spotkanie tylko rozpaliło tlące się we mnie uczucie. Może jeszcze kiedyś nadarzy się okazja na krótką przejażdżkę…?

Antoni Niemczynowicz

Antoni Niemczynowicz

Fotografuję, jeżdżę i cieszę się każdą chwilą za kierownicą

Może Ci się również spodoba