JEŹDZILIŚMY: Lexus IS250 F-Sport

Mała limuzyna Lexusa od pierwszych dni po premierze wzbudzała spore zainteresowanie, głównie za sprawą futurystycznego i odważnego wyglądu. Dla nas jednak dużo ważniejsze od tego, jak auto wygląda jest to, jak jeździ. Na IS 250 niestety się zawiedliśmy…

Lexus_IS250_FSport-14

Zacznijmy jednak wszystko od początku, czyli w tym przypadku od stylistyki. Części z Was nie przypadła ona zapewne do gustu ale zgodzicie się, że wygląd nowego ISa jest odważny, agresywny, może trochę futurystyczny, inspirujący, wyzywający – mówiąc wprost ma w sobie coś co nie pozwala przejść obok niego obojętnie.

Lexus_IS250_FSport-15

Zwróćcie uwagę choćby na tylne lampy zachodzące na bok auta – wyglądają jak wprost wyjęte jakiegoś pojazdu kosmicznego. Na pewno nie są tak niesamowite jak te z pierwszego ISa, które dziś mają status kultowych i zapoczątkowały pewną modę.

Lexus_IS250_FSport-16

Jeszcze ciekawiej jest z przodu. Przednie światła składają się z dwóch rozdzielonych, niezależnych części. Na „naszym”, czarnym egzemplarzu ciężko dostrzec to od razu, ale na aucie z białym lakierem efekt jest wprost nieziemski.

Lexus_IS250_FSport-22

Nasz egzemplarz to najbardziej sportowa, przynajmniej wg materiałów marketingowych, wersja F-Sport. Można ją poznać po zmienionym przodzie czy specjalnym wzorze felg oraz oczywiście po kilku znaczkach F-Sport.

Lexus_IS250_FSport-11

Wewnątrz wyróżnikiem wersji F-Sport jest zestaw wskaźników mocno inspirowany zegarami z cudownego, wspaniałego i już kultowego Lexusa LFA. Centralny obrotomierz, który w trybie sport zmienia kolor gdy wskazówka dociera do czerwonego pola, okalają wskaźniki paliwa i temperatury.

Opcjonalnie obrotomierz może przesunąć się w prawo odkrywając wyświetlacz, na którym możemy ustawić różne informacje, np. wskazówki nawigacji.

Lexus_IS250_FSport-10

Generalnie wnętrze jest bardzo przyjemne i komfortowe a porównując do poprzedniej generacji Lexusów to inna, zdecydowanie wyższa liga. Materiały są wyśmienitej jakości, bardzo dobrze spasowane i miłe w dotyku. Nawet wymagający klienci poczują się tu dobrze.

Lexus_IS250_FSport-20

Na co dzień nowy IS jest dość zwyczajnym, momentami wręcz nudnym autem. Wygodne skórzane fotele miękko przytrzymują ciało, V6 spokojnie mruczy pod maską – generalnie nic specjalnego.

Lexus_IS250_FSport-7

Ale nie wybraliśmy wersji F-Sport, żeby zwyczajnie, komfortowo przemieszczać się z miejsca na miejsce, a raczej w celu odczuwania emocji i radości z każdej chwili spędzonej za kierownicą. I tej radości, niestety, Lexus nie wywołuje…

Lexus_IS250_FSport-3

Zacznijmy o tego, że model IS250 napędza wolnossący silnik V6 o pojemności 2.5l generujący tylko 204 KM i 252 Nm. Przy masie prawie 1700 kg sprint do setki trwa ponad 8 sekund i niestety czuć, że Lexusowi brakuje lekkości i dynamiki. Mówiąc wprost, IS250 jest wolny.

Lexus_IS250_FSport-17

Moglibyście spytać dlaczego nie wybraliśmy mocniejszej (o całe 15 KM…) wersji hybrydowej? Skupiliśmy się na IS250, ponieważ jest lżejszy i szybszy a także wyposażony w klasyczną, automatyczną skrzynię biegów (w hybrydowym 300h dostępna jest tylko bezstopniowa przekładnia CVT). Teoretycznie najciekawszą opcją jest wersja IS350 napędzana motorem V6 o pojemności 3.5l (306 KM, 375 Nm, adaptacyjne zawieszenie i 0-100km/h w czasie poniżej 6 sekund) ale niestety nie jest ona oferowana na polskim rynku.

Lexus_IS250_FSport-21

Z drugiej strony nie zawsze moc czy suche osiągi są tym, co liczy się najbardziej (z tym nie do końca zgadzał się sam Enzo Ferrari – mawiał, że „Nic nie jest ważniejsze niż moc.”).

Lexus_IS250_FSport-5

Wrócimy do „naszego” IS250 F-Sport. Gdy zaczniemy jechać coraz szybciej i pewniej atakować zakręty zobaczymy, że przednia oś zaskakująco szybko zaczyna wychodzić poza obrany tor jazdy.

Lexus_IS250_FSport-8

Na  spektakularną nadsterowność nie mamy co liczyć. Przy próbie mocniejszego zarzucenia tyłem podczas wyjścia z zakrętu zainterweniuje system ESP bądź automatyczna skrzynia biegów stwierdzi, że musi zmienić bieg na wyższy, dość niespodziewanie kończąc nasze zabawy.

Lexus_IS250_FSport-4

Oczywiście, że nie wymagam aby ta mała limuzyna była driftowozem, zdolnym pokonać każdy zakręt w pełnym wychyleniu, tworząc przy tym tumany kurzu i zostawiając na asfalcie tatuaż w postaci dwóch czarnych linii.

Lexus_IS250_FSport-18

Oczekuję natomiast, że Lexus, na którym znajduje się znaczek F-Sport i który tak niesamowicie agresywnie wygląda będzie czymś więcej niż „tylko” wygodnym środkiem transportu.

Lexus_IS250_FSport-13

Lexus ISF, którym jeździliśmy w zeszłym roku (zobacz nasz Test: Lexus ISF) nie tylko zachwycał osiągami ale także prowadzeniem. I nie chcę tu porównywać ISa do ISFa, bo to bez sensu. Chciałbym natomiast odnaleźć w nim tę samą magię, która emanowała z ISFa. Szczególnie, że projektowali go Ci sami inżynierowie.

Lexus_IS250_FSport-2

Mówiąc wprost – jeśli chcecie kupić Lexusa IS to nie bierzcie wersji F-Sport a np. Prestige. Dostaniecie nieszablonową, wspaniale wyglądającą oraz komfortową i przyjemną limuzynę, która nie udaje auta, którym nie jest i unikniecie frustracji. Chyba, że traktujecie pakiet F-Sport tylko w kategoriach ciekawej opcji stylistycznej i nie oczekujecie za dużo w kwestii dynamiki.

Lexus_IS250_FSport-9

Czy to oznacza, że fani emocji i sportowych doznań nie mają czego szukać w salonach japońskiego producenta? Nie do końca. Na premierę czeka wspaniale zapowiadające się coupé, Lexus RCF, a uwielbiany przez nas Lexus ISF, mimo, że „w starej budzie”, wciąż jest dostępny w sprzedaży.

 

Lexus IS250 F-Sport

Silnik: 2.5l V6

Moc:  204 KM przy 6400 obr./min.

Moment obrotowy: 252 Nm przy 4800 obr./min

Przyspieszenie 0-100km/h: 8,1 sekundy

Spalanie (średnie na dystansie 770km): 13,8l/100km

Masa: 1645 kg

Cena: 230 540 PLN

Cena za 1KM: 1130 PLN

Tekst: Antoni Niemczynowicz

@ANiemczynowicz

 

Antoni Niemczynowicz

Antoni Niemczynowicz

Fotografuję, jeżdżę i cieszę się każdą chwilą za kierownicą

Może Ci się również spodoba